Although my neighbors are all barbarians,
And you, you are a thousand miles away,
There are always two cups on my table.
- Tang Dynasty
Link :: 23.07.2006 :: 09:38
Wczorajszy koncert (nazwany nomen omen "Kraków w Sopocie") zaliczyć można do udanych, lecz o niewłaściwych proporcjach;) Wpuszczono bowiem najpierw na scene Pudelsów, którzy śpiewali o tym, że "umią". Nie umieli i wkurzali nas dokumentnie. W tle cały czas leciały propagandowe ujęcia z Krakowa - głównie centrum, ale też np. elektrowni (plus teksty "120 kościołów. 90 pubów. W Krakowie jest co robić" albo "cośtam. Sushi. Gołębie. W Krakowie jest co jeść";) Na szczęście po Pudelsach mogliśmy usłyszeć Trio akordeonowe i to było coś:) Na akordeonie wykonani np. utwór mający imitować gry komputerowe - super im to wychodziło! Turnau w końcu grał niecałą godzinę (zaczynając stwierdził, że jest 22.11, a jakżeby inaczej;), ale i tak warto było go posłuchać - grał utwory stare i nowe, zmieniał okulary w zależności od nastroju piosenki, czytał nam regulamin dla XIX wiecznych kuracjuszy (np. "do wody nie wchodź ani płochliwie, ani rączo", czy coś takiego;), twierdził, że umieścili go w Sopocie w hotelu przy torach i ogólnie tworzył bardzo miłą atmosferę:) A, i jeszcze komentował film wyświetlany za nim "Ja go niestety nie widzę (odwraca się) Co to jest? (z sali - Rzeszów!). Chyba faktycznie Rzeszów...Też Małopolska":)
Komentuj (3)


Link :: 14.07.2006 :: 09:46
A panda walks into a café. He orders a sandwich, eats it, then draws a gun and proceeds to fire it at the other patrons.

"Why?" asks the confused, surviving waiter amidst the carnage, as the panda makes towards the exit. The panda produces a badly punctuated wildlife manual and tosses it over his shoulder.

"Well, I'm a panda," he says at the door. "Look it up."

The waiter turns to the relevant entry in the manual and, sure enough, finds an explanation. "Panda. Large black-and-white bear-like mammal, native to China. Eats, shoots and leaves."


Komentuj (1)


Link :: 13.07.2006 :: 12:58
Dlaczego znaki interpunkcyjne są ważne:
A woman, without her man, is nothing.
A woman: without her, man is nothing.
:)
Komentuj (5)


Link :: 28.06.2006 :: 14:55
Trójmiasto vs. Kraków - praktycznie;)

A jak Akcent - ludzie pochodzący z Krakowa inaczej akcentują wyrazy. Np. "NAszymi prośbami racz nie gardzić." Moje "NaSZYmi prośbami" stanowiło dysonans muzyczny;]

B jak Bilety - W Krakowie bilety na autobus czy tramwaj nie dzielą się na normalne i ulgowe, tylko na normalne, ulgowe i studenckie. Studenckie są najtańsze:)

C jak Ciepła woda na piecyk gazowy - to dla mnie nieco niepojęte, ale mnóstwo mieszkań krakowskich ma ciepłą wodę na piecyk gazowy, taki ze świeczką, która zapala się każdorazowo przy odkręcaniu kurka z ciepłą wodą. Myjąc siebie bądź naczynia ma się takie atrakcje jak: woda gorąca-ciepła-letnia-zimna(odkręcam, nie, nie załapało. zamykam, odkręcam;) Potem się przyłapuje w domu, że podchodzę z taką samą ostrożnością do kurków:D

G jak gołębie - otóż gołebi to ja po prostu zaczynam nie lubić...no further comment;)

K jak Kminek - mimo, że w krakowskich chlebach kminek niestety często się pojawia, upieram się przy wniosku, że kminek to przyjaciel. Nie jedzenie.

M jak Morza brak - Z tym morzem to śmiesznie: kiedy mówimy, skąd jesteśmy, to ludzie nam zazdroszczą. Choćby dziś, Marta: "To Wy cały czas jak na wakacjach". Albo mówią: "Byłem nad morzem, raz. W Kołobrzegu." A A. ostatnio, idąc ze mną na spacer, była przekonana, że tam, gdzie idziemy będzie morze. No tak, zazwyczaj było, co?;)

P jak Pole - Pole jest kultowe;) cool, jezzi czy jak to tam się teraz mówi...Krakowiacy idą "na pole" zamiast "na dwór". Na polu może być zimno albo ciepło. Dzisiaj nawet bardzo ciepło.

S jak Sąsiedzi Polski - moje zaćmienie umysłu na wykładzie, doktor wykłada coś o innych językach, stara się nam podpowiedzieć: "No, a nasi najbliżsi tutaj sąsiedzi?" Lipton myśli...no, kraje skandynawskie chyba, o to mu chodzi...Usłyszałam odpowiedź i...no tak;) - Jakie kraje skandynawskie, kobieto, jesteś na południu!;)

S jak Skały - skały są fenomenem, występują w Krakowie i pod Krakowem i stanowią fajną atrakcję turystyczną dla liptonów

T jak Transport - transport po Krakowie szczerze podziwiam. Podoba mi się ta sieć połączeń w różne strony.

V jak VIPy - zdaję sobie raz co raz sprawę, że dużo ważnych ludzi w jakichś sposób było lub jest powiązanych z Krakowem. Zawsze byli jacyś tacy "z telewizji", a tutaj np. żyją/żyli.

W jak Wiatr - zjawisko o skali nieporównywalnie mniejszej

Z jak "Z naszym biskupem Stanisławem":) - zaczynam się przyzwyczajać, że nie "Tadeuszem". Ale np. w okolicach Oświęcimia już znów jest "Tadeuszem";)


Komentuj (11)


Link :: 25.06.2006 :: 19:45
Mam pomysł na notkę, tylko czasu nie mam, żeby ją napisać;)
Komentuj (3)


Link :: 23.06.2006 :: 09:13
Dostałam na maila:

WHO DOES WHAT
A man and his wife were having an argument about who
should brew the coffee each morning.
The wife said, "You should do it because you get up first,
and then we don't have to wait as long to get out coffee.
The husband said, "You are in charge of cooking around here and
you should do it, because that is your job, and I can just wait for my coffee."
Wife replies, "No, you should do it, and besides, it is in the Bible that the man should do the coffee."
Husband replies, "I can't believe that, show me."
So she fetched the Bible, and opened the New Testament and showed him at the top of several pages, that it indeed says .......... "HEBREWS"
Komentuj (2)


Link :: 20.06.2006 :: 10:16
Chciałam powiedzieć, że się wzruszyłam wczoraj.
Na filmie "Jasminum" przy scenie pożegnania.
'No i co się dziwisz?'
;)
Komentuj (10)


Link :: 16.06.2006 :: 22:24
Po trzech egzaminach i przed trzema egzaminami...To się chyba półmetek nazywa?;) A jutro jadę do Ojcowa ze Wzorem Normalności, Nieprzytulającym Macho i Pogromcą Szos;)) W ramch przerwy - bo w pon egzamin ze wstępu do literaturoznawstwa. Uczę się o jakichś Freudach z infantile sexuality, a ktoś mi wmawia w tych skryptach, że jestem częścią języka.;] Aha, odkryłam swój ulubiony środek stylistyczny. Nazywa się zeugma. np.:
He took my advice and my wallet.
albo: 'Time and her aunt moved slowly.' (J. Austen, Pride and Prejudice)
Komentuj (4)


Link :: 09.06.2006 :: 08:15
Wczoraj było bardzo fajnie i wesoło:) Miło się ustala, kto tu z nas trojga potrzebuje psychologa, a kto jest wzorem normalności (tak naprawdę żadne z nas nie jest, ale co tam;P) A ostatnio odkryłam niedaleko Poradnię Psychologiczno-Pedagogiczną nr 3, co mnie rozczuliło ze względów zrozumiałych (tzn. zrozumiałych dla wtajemniczonych w liptonową rodzinę;)

A niektórzy koledzy na naszym roku są pasjonatami. Poprosiłam o pomoc jednego z nich, który zresztą nigdy nie znał mojego imienia (za to znał Becketta) i uparcie mówił na nas z A. Gogo i Didi. Pomógł, przed wykładem w Maximum, tylko kończąc tłumaczyć pomylił się w czymś. Wieczorem odbieram telefon z nieznanego numeru.
- "Nieważne kto mówi...Ale Ty jesteś (i tu moje imię)"
(tu przyszły mi do głowy straszne wizje a'propos morderców itp.)
- "No niewątpliwie jestem (imię), ale..."
- "Czy to Ty mnie pytałaś dzisiaj o ćwiczenie z glottal stop w Maximum?"
- Jeżeli jesteś (tu jego imię) to tak, Ciebie pytałam...
Na co kolega (który oczywiście w życiu nie miał mojego numeru) zaczął mi jeszcze raz tłumaczyć, w czym się pomylił. Bo on cały czas myśli o tej fonologii. Musiał zadzwonić, tak go to męczyło...
:)

A moja Mama jest kochana. Dzwoni i mnie żałuje i każe mi jeść słodycze i wszystko rozumie:)
Teraz zaczyna się bardzo trudny tydzień.
Egzaminy - poniedziałek, środa, piątek.


Komentuj (6)


Link :: 02.06.2006 :: 15:38
Miniony weekend upłynął pod znakiem Papieskiej pielgrzymki - "człowiek od razu zaczyna się zastanawiać, co to za znak", jak by powiedziała Ida. Cieszę się bardzo, że byłam na Błoniach. W sobotę, po kombinacjach typu czekanie na tramwaj-wejscie do autobusu-wysiadka-lapanie tego samego autobusu-wsiadka-wysiadka-marsz do sektora dotarlysmy do slawnego sektora M jak mlodziez zapchanego rzeczoną młodzieżą. My sobie usiadłyśmy, a M. poszła szukać gdańskiej oazy. Co prawda nie znalazła, ale znalazła naszego kolegę i w ten sposób i oazę. Chciałyśmy wszystkie się przenieść tam, ale po drodze rozdzieliła nas grupa harcerzy. Przepuściłam więc moich braci;), gubiąc się przy okazji wraz z S.. Na szczęście, dzięki bystrości umysłu tudzież wzroku S. dotarłyśmy do oazy i sektora DIV, gdzie, jak stwierdziła S., miejsca było tyle, że można się było turlać;) Jednakże jakoś nikt się nie turlał, za to wielu spowiadało u księży, którzy machali łapkami do/obok penitentów;)...

* * *
Myślę, że zarówno w sobotę, jak i w niedzielę Papież był miło zaskoczony tym serdecznym przyjęciem. Często przychodziły mi do głowy porównania z sierpniem, ze Światowym Dniem Młodzieży w Kolonii.
* * *
A w niedzielę, po powrocie, udało mi się nie zasnąć przed telewizorem (co się przydarzyło naszemu zmęczonemu Gościowi), kiedy Papież przemawiał w Auschwitz. Dzięki temu usłyszałam:
"Czas miniony nie jest tylko przeszłością. W jakiś sposób dotyczy nas wszystkich i wskazuje drogi, którymi nie należy iść, jak też drogi, którymi pójść można."
* * *
A w tramwaju usłyszałyśmy ostatnio fajny dialog między matką a małym synkiem:
- Mamo, czy ja jestem ssakiem?
- Tak, jesteś ssakiem.
- A czy Ty też jesteś ssakiem?
- Tak, ja też jestem ssakiem.
- Mamo, ja nie chcę być ssakiem!
Jak do Musierowicz.;)
* * *
A dzisiaj pani od fonetyki pocieszyła mnie, że przeczytałam pięknie swój tekst, tylko mam zmiękczać cz i dż w gentleman albo culture;)
Czerwiec w ogóle niełatwy jest - pięć egzaminów: 12, 14, 16, 19, 21-23 (gdzieś w tych dniach, bo ustny), 27. Ale potem będą wakacje! Swoją drogą mam niewiele projektów wakacyjnych jeszcze - może tym lepiej, będzie spontanicznie;)

Komentuj (9)


[Księga gości]

Blogi krewnych i znawców herbaty :)

Ala
Asharia
Empire
Gosia
Naleśnik
PM
Skoczna
Skoczna English
Ziel
Narkoman

Varia

VLO;]
Beczka


ownlog.com
fotolog.pl

2011
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad


Ten niepowtarzalny, niezwykle oryginalny szablon został wykonany przeze mnie (Alę). Zdjęcie "cup-of-tea" zaczerpnęło się (samo!) stąd.